Płać, podatniku

Nowoczesna sztuka ma to do siebie, że nie zawsze niesie ze sobą wymierną wartość artystyczną. Wszak nie musi, skoro postuluje odrzucenie klasycznych kanonów i pełną subiektywizację. To odbiorcy mają decydować, czy coś zasługuje na rangę sztuki, czy też nie. Druga strona medalu, której dotąd nie poświęciliśmy miejsca, to finansowanie tych nowatorskich dzieł. Ciekawe, że bardzo rzadko artystom lubującym się w kontrowersyjnych instalacjach albo zrozumiałym dla nielicznych kinie udaje się samodzielnie zebrać fundusze na swoje projekty. Nie widać kolejki prywatnych mecenasów, ale też nikt o nich specjalnie nie zabiega.

Chętnie natomiast twórcy współcześni wyciągają rękę po środki publiczne i tu pojawia się pewien zgrzyt. Otóż państwo wszelkie dotacje na działalność kulturalną i twórczą może wydawać jedynie w oparciu o pieniądze podatników – bo to my wszyscy składamy się, by administracja mogła czymkolwiek rozporządzać. Nikt jednak nie pyta nas o zdanie, czy chcemy finansować nonsensowne instalacje czy jakiekolwiek inne przedsięwzięcia.

http://www.przyjazna.pl/ zimne ognie